Witajcie! Trwa przebudowa strony, możecie natknąć się na drobne błędy, nieścisłości w layoucie lub nieaktualne informacje. Dziękuję za wyrozumiałość, prace zakończą się niebawem.

W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny?

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym musi sobie zadać pewne - wydawałoby się - podstawowe pytania. Jaki jest sens życia? Kim chcę zostać, kiedy dorosnę? Gdzie jest słonko, kiedy śpi? Oraz nie mniej ważne: „W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny?”

[Uwaga, tekst zawiera spoilery z Gwiezdnych Wojen. Jeśli jesteś tu aby dostać odpowiedź na pytanie z tytułu bo sam/a jeszcze nie widziałeś/łaś, – zerknij na ostatnią grafikę “Kolejność polecana”]

Nie będę się teraz rozwodził nad tym, która trylogia jest najlepsza, jakie seriale są istotne czy też o tym, co Disney zrobił z kanonem. Chcę zastanowić się wspólnie z Wami nad tym, jaki jest najlepszy sposób wprowadzenia nowego odbiorcy w świat baśni spod znaku mocy i miecza świetlnego.

Jak to było ze mną?

Swoją — bardziej świadomą — przygodę z uniwersum Star Wars rozpocząłem w czasach prequeli. Wcześniej, gdzieś w TV obejrzałem Nową Nadzieję, później skojarzyłem markę, obejrzałem oryginalną trylogię, uzupełniłem nową i prócz filmów nie zagłębiałem się znacznie w świat stworzony. Podobało mi się. Jednak do zostania fanem brakowało jeszcze wiele. W rozszerzone uniwersum wpadłem dzięki Jedi Academy i KotOR-om. Później sięgnąłem po książki, kręciłem nosem na Wojny Klonów (serial, który obecnie uwielbiam, o tym dalej) i od tego czasu sukcesywnie zapoznaję się z kolejnymi dziełami. Zdarzają się momenty, w których zastanawiam się, czy przypadkiem nie wiem więcej o procesach politycznych zachodzących w upadającej Republice niż w Europie przedednia Pierwszej Wojny Światowej. 

Dziś sam jestem dziadkiem…

Rozwój fana Gwiezdnych Wojen to długi proces. Uniwersum jest ogromne i wciąż się rozrasta. Siłą rzeczy w międzyczasie zostałem ojcem, a pacholę moje zdążyło podrosnąć na tyle, aby dopytywać się o figurki na półce, seriale, które oglądam i — w szczególności — fanowskie teledyski wykorzystujące fragmenty świetnie zanimowanego dzieła o niewykorzystanym potencjale — Galaxy of Adventures. W związku z tym wiedziony rodzicielskim obowiązkiem zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób najlepiej zaserwować jedno z moich ulubionych uniwersów. 

W kolejności powstawania – chronologiczna.

Najbardziej naturalnym sposobem przedstawienia tak obszernego zbioru (na potrzeby tego tekstu będę poruszał się głównie po filmach i serialach) jest kolejność powstawania kolejnych dzieł. W końcu większość fanów tak właśnie je przyjmowała. Twórcy zdawali sobie sprawę z tego, co odbiorcy już wiedzą, na czym opierać kolejne historie i jak rozbudowywać poszczególne wątki.

Dużym plusem jest także oddanie tego, jak zmieniał się sposób przedstawiania opowieści na wielkim i małym ekranie. Gwiezdne Wojny to ponad czterdzieści lat historii kina. Przejście od klasycznych efektów specjalnych, przez zachłyśnięcie się CGI po zgrabne połączenie jednego z drugim. Rozwinął się także sposób przedstawiania fabuły, prowadzenia dialogów. Współczesny odbiorca inaczej interpretuje ruch kamery, dynamikę cięć itd. itp. Niewyrobionemu widzowi łatwiej będzie przyjąć tę kolejność, docenić starsze części bez konieczności akceptowania swego rodzaju downgrade’u. 

Minusy? Rozbudowanie fabuły pozwoliło znacznie docenić pewne jej aspekty. Zręczni scenarzyści sprawili, że kiedy oglądamy Oryginalną Trylogię, mając wiedzę o przeszłości bohaterów, zupełnie inaczej odbieramy szereg scen. Niech za przykład posłuży pojedynek na Gwieździe Śmierci. Wydarzenia na Mustafar sprawiły, że ta walka staje się bardziej osobista i czujemy ciężar spotkania po latach. Czy zmiana w zachowaniu Vadera pomiędzy Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi, byłaby zauważalna, gdyby nie wiedza o jego katharsis i brutalnym zdominowaniu przez Imperatora? Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, iż jest to swego rodzaju nadbudówka, coś, co nie było pierwotnie zaplanowane, jednak to także jedna z zalet Uniwersum SW. Każda nowa historia, każda nowa Legenda (nie, nie ty Holliday Special) dodaje nowe puzzle do układanki, pozwalając dostrzec szerszy obraz. 

Wedle chronologii fabuły – narracyjna.

Biorąc pod uwagę powyższe rozważania, kolejnym dobrym pomysłem wydaje się obejrzenie filmów i seriali zgodnie z chronologią fabuły. Cóż prostszego: poznajemy bohaterów, śledzimy ich losy przez lata, widzimy, jak buduje się to, co przyjdzie nam zobaczyć w kolejnej części. Logiczne, prawda? 

Niestety, wydaje mi się, że jest to najgorszy z możliwych sposobów na wejście w uniwersum. Po pierwsze, cała trylogia prequeli była kręcona z założeniem, że widz wie, kim stanie się ten mały chłopiec z Mrocznego Widma. Bez świadomości, iż obserwujemy ścieżkę Anakina na mroczną Stronę i narodziny Imperium, filmy są nieco… nudne*. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to po prostu Trylogia Odpowiedzi i jako taka sprawdza się świetnie. Widać to także w serialach. Niejednokrotnie w mniej lub bardziej oczywisty sposób odnoszą się one do istniejących już produkcji i na wiedzy wyniesionej z nich budują emocje. Przykład? Chociażby wizje Anakina na Mortis. 

A po drugie? Chyba najważniejsze — oglądając filmy i serial w chronologii fabuły widz traci możliwość przeżycia najbardziej znanego twistu fabularnego w historii kina. No bo bądźmy szczerzy. Jeśli zależy Ci na tym, aby ktoś pokochał Gwiezdne Wojny, to czy zaspoilerujesz mu fakt, że Vader jest ojcem Luka?

* Pamiętajcie jednak, iż jest to mocno subiektywne odczucie, spowodowane faktem, że nie jestem wielkim fanem political fiction a śledząc Gwiezdne Wojny emocje wywołują we mnie głównie te baśniowe wątki :”), rozwój bohaterów, walka dobra ze złem, natura mocy, konflikty wewnętrzne, skala mikro dla której reszta jest tłem i motywacją.

Wedle budowania emocji – polecana. 

Na koniec, wydaje mi się, że najlepszy sposób na seans i odpowiedź na zadane w tytule pytanie. To w jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny? Otóż — na zmianę. A, jak i dlaczego? Już odpowiadam.

Zaczynamy klasycznie, od Nowej Nadziei. Argumenty za rozpoczęciem w ten sposób padły już wyżej. Kontynuujemy z Imperium Kontratakuje. Nasz młody adept dostaje twist, jest w szoku, zadaje pytania, widzi miejsca wymagające uzupełnienia i wtedy przechodzimy do prequeli. Padawan zna już kluczowe wątki, otrzymuje retrospekcję przedstawiającą historię Anakina i drogę Palpatine’a  do władzy — odpowiedzi na większość pytań, które mógłby sobie teraz zadawać.

Oczywiście w odpowiednim momencie przechodzimy do Wojen Klonów, aby zbudować odpowiednią relację z bohaterem. Bądźmy szczerzy — Anakin w prequelach jest, delikatnie to ujmując, nieciekawą postacią. Zaledwie pre-Vaderem i jako taki jest interesujący tylko jako etap na drodze do Lorda Sithów. Dopiero Wojny Klonów sprawiają, że zaczynamy go lubić. Dostrzegamy, jak wielkim był Jedi i znacznie boleśniej odczuwamy wraz z Padme, Obi Wanem i Ashoką jego upadek. Dostajemy także wiele wątków, które są niezbędne do zapoznania się z innymi produkcjami. [Ashoka rlz!] 

Seans Wojen Klonów przerywamy przed finałem ostatniego sezonu (odc. 9-12). Dlaczego? [Spoiler alert!] Ostatnie cztery odcinki dzieją się bowiem w trakcie Zemsty Sithów. Przed nimi lepiej obejrzeć ostatni film prequeli, serial ciekawie nam go uzupełni. Hardcore’owcy mogą pokusić się o obejrzenie Zemsty Sithów i finału Wojen Klonów jednocześnie. Ściąga jak to zrobić niżej.

Po tym seansie wracamy do Powrotu Jedi otrzymując podsumowanie Sagi Anakina.

Chwila, chwila, toć to nie koniec! 

Dłuższą chwilę zastanawiałem się jak uszeregować pozostałe filmy i seriale. Wydaje mi się, że kolejność powstawania z pewnością Was nie zawiedzie, jednak poniżej zamieszczam także lekko zmodyfikowany porządek, tak aby nowa trylogia owionęła Was swym “splendorem” po kolei i szybko ustąpiła doskonałemu Mandalorianinowi, który delikatnie odsłania pewne wątki związane z wydarzeniami w niej prezentowanymi. 

8. Rebelianci
9. Rogue One
10. Solo
11. Przebudzenie Mocy
12. Ostatni Jedi 
13. Skywalker. Odrodzenie
14. Ruch Oporu
15. Mandalorianin
16. Parszywa Zgraja

A dlaczego traktuję je nieco po macoszemu, nie opisując tak obszernie, jak powyższe? Dwie trylogie i Wojny Klonów stanowią dla mnie pewien trzon. Korespondują ze sobą zdecydowanie mocniej niż pozostałe — niejednokrotnie doskonałe — dzieła, stanowiące jednak swoiste uzupełnienie Sagi Anakina. Odkładając Wojny Klonów na później, traci się wiele z finału Prequeli. Pozostałe seriale nie mają aż takiego wpływu na odbiór. A Nowa Trylogia… Jest.

W międzyczasie, aby nie siedzieć bez przerwy przed ekranem, polecam Wam także komiksy z kanonicznych serii Darth Vader. W doskonały sposób odsłaniają nieznaną dotychczas historię mrocznego Lorda, ukazując nam jego motywy, wyjaśniając szereg wątpliwości, dodając kawałki układanki, które pozwalają nam spojrzeć w zupełnie inny sposób na tę postać.

A Wy? Jak poznawaliście uniwersum SW? Na którą z opcji zdecydowalibyście się, aby wprowadzić w nie kogoś nowego? A może uważacie, że powyższe wymagają jednak modyfikacji? Niniejszy tekst to mocno subiektywna odpowiedź na pytanie w jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny. Dajcie znać, jeśli dostrzegacie w niej luki. W końcu tak ważne kwestie wymagają wypracowanie wspólnie jak najlepszej odpowiedzi 🙂

____

*Bonus dla hardkorów. Mała ściaga jak oglądać Zemstę Sithów i Finał Wojen Klonów jednocześnie, aby poszczególne wydarzenia ułożyły się w całość.
1. WK – S07E9
2. RotS – 00:00-50:19
3. CW S07E10
4. RotS – 50:19 to 1:25:14
5. CW – S07E11
6. RotS -1:25:14-2:08:56
7. CW – S07E12
8. RotS – 2:08:56 do końca.

Autor:

Yoorko

Yoorko

Geek 30+, fan rpg, tycoonów, fantasy, sci-fi, komiksów i animacji.

Podoba Ci się ten wpis?

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on print

Mogą Cię zainteresować:

Zostaw komentarz