Witajcie! Trwa przebudowa strony, możecie natknąć się na drobne błędy, nieścisłości w layoucie lub nieaktualne informacje. Dziękuję za wyrozumiałość, prace zakończą się niebawem.

Psi Patrol: Film – czyli jak przeżyłam pobyt w kinie na animacji dla dzieci?

Jejku, jak ja dawno nie byłam w kinie! Po długiej przerwie przydałoby się w końcu zobaczyć, co słychać w świecie reklam i drogiego popcornu. No dobrze - tylko dlaczego to musiał być "Psi Patrol"?

Odpowiedź jest prosta: bo dzieci kochają “Psi Patrol”. A my kochamy nasze dzieci. Ani jedno, ani drugie nie jest żartem. Na sali kinowej z podniesioną brwią obserwowałam brzdące, które z przejęcia skakały po fotelach, wysypując dokoła popcorn. “Mamo, czy ja tu siedzę naprawdę?” – piszczała radośnie moja latorośl.

No więc przyznajcie – nawet fani “Gwiezdnych Wojen” są bardziej zachowawczy w swojej radości.

Czy fabuła mnie wciągnęła?

Ustalmy jedno: nie jestem fanką animacji dla dzieci. Plan był prosty: zaszyć się w fotelu z telefonem w ręce (zakaz wyjmowania na sali kinowej? Przepraszam, nie widziałam) i co pewien czas zerkać czy wszystko w porządku.

Muszę jednak przyznać, że prosta i ciekawa fabuła przyciągała również wzrok takich starych bab, jak ja! Zaczęło się niewinnie, od wypadku na moście. Uwięziony w wiszącej kabinie kierowca prosi o pomoc mężczyznę płynącego łódką. “Paaaanie, my tu mamy Psi Patrol”, rzuca zblazowanym głosem typ, zawiadamiając o wypadku sympatyczne pieski.

Potem jednak fabuła się rozkręca. Do miasta wraca burmistrz Humdinger, który obejmuje władzę. Dzieje się źle i pieski, pod wodzą dzielnego chłopca Rydera, są zmuszone interweniować – do tego stopnia, że przeprowadzają się z Zatoki Przygód do Miasta Przygód. Jeden z nich będzie musiał zmierzyć się z poważną traumą, a do brygady dołącza urocza suczka Liberty. Hurra, drodzy rodzice! Prawdopodobnie przybędzie gadżetów do kupowania.

Psiaki za hajs rodziców balują

A propos gadżetów, bardzo spodobał mi się moment, gdy jeden z psiaków pyta się Rydera, skąd wzięły się fundusze na przeprowadzkę do miasta w wersji exclusive. “Ze sprzedaży gadżetów!” – odpowiada beztrosko chłopak, pokazując koszulkę z reklamą serialu “Psi Patrol”. Pięknie puszczone oczko do rodziców. Przyznam, że parsknęłam śmiechem.

Choć pewnie niejeden w tym momencie zgrzytnął zębami, robiąc rachunek sumienia i myśląc nad tym, ile do tej pory wydał na “pierdółki” z motywem dzielnych psiaków.

I przyznam szczerze, że nawet uwierzę w to, iż z tych gadżetów spłynęły miliony. Dawno bowiem nie widziałam sali kinowej, w której zajęte były dosłownie wszystkie miejsca. Tłum dzieciaków, a z tego co słyszałam, w innych miastach było podobnie.

Fenomenu nie rozwikłam, choć i mi łezka zakręciła się, gdy jeden z psów dzielnie stawiał czoła demonom przeszłości. Nie da się ukryć, że animacja wywołuje sporo pozytywnych emocji, a przy tym bohaterowie z uśmiechem starają się pokonywać wszelkie problemy.

Może to jest recepta? A może to jednak gadżety?

Autor:

Tina

Tina

Maniaczka słodyczy różnych. Zwłaszcza tych niepopularnych, których nie dostaniemy przy każdej sklepowej kasie. Lubię lato i swojego męża, nie lubię zimy i jak ktoś krzyczy i nie jestem to ja. Matka, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem, książką i byciem chudą. Nie mylić z ćwiczeniami. rozkminytiny.pl

Podoba Ci się ten wpis?

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on print

Mogą Cię zainteresować:

Zostaw komentarz